niedziela, 6 kwietnia 2014

Rozbieżność

Wstrząsnęło mną to wyznanie i jest pierwszym poważnym i nasyconym emocjami tekstem w tym miejscu. Dziękuję i poważam. Moje dziecko ma uczulenie na orzechy...

Tym razem to ja podzielę się swoją historią.
Po dzisiejszym dniu naszły mnie pewnie refleksje i raczej to będzie apel niż historia. Taka moja gorąca prośba do Was wszystkich. 

Ja sama jestem okropną ignorantką i bezczelną egocentryczką. Często ktoś prosi mnie o przysługę czy pomoc i w zamian słyszy ode mnie tylko krótkie "spierdalaj".
Chyba tylko przyjaciołom i komuś naprawdę bliskiemu nie odmówię.
Jest też jeszcze jeden rodzaj pomocy, której nigdy nikomu nie odmówię. Nie ważne co by się działo i kim ten człowiek będzie dla mnie. Pierwszej pomocy zawsze udzielę.
 
Kiedyś spotkałam na mieście cukrzyka. Tu chwalić mi za to, że jestem uzależniona od coca-coli, oddałam mu ją i poinformowałam, że nie mam czasu się nim zająć, ale skoro podeszłam ponoszę odpowiedzialność za niego i wzywam pogotowie.

Innym razem urządziłam sobie wycieczkę krajoznawczą, pt.: "rowerem po okolicznych wsiach!". Gdy tak sobie jechałam zobaczyłam pana leżącego w rowie. Zatrzymałam się i zapytałam czy wszystko jest w porządku. Okazało się, że jest napruty jak messerschmitt, więc życzyłam kolorowych snów i pojechałam.

Chodzi mi o to, że jestem wyczulona na niecodzienne zachowanie innych ludzi i kiedy widzę jak ktoś zachowuje się dość dziwnie to podchodzę i pytam czy wszystko jest w porządku.

Kilka dni temu sama stałam się tak jakby ofiarą takiej sytuacji.
Mam pewne skłonności do autodestrukcji i jestem strasznie roztrzepana, często zagapię się i zrobię coś czego nie powinnam. 
Nie zeżarłam śniadania i stwierdziłam, że na mieście coś sobie kupię do jedzenia. Zagapiłam się i kupiłam orzechowe ciastka.
Godzinę później dostałam wstrząsu i w centrum miasta stałam rozdygotana. Szarpałam się i próbowałam zrobić sobie zastrzyk. Język mi opuchł i nie umiałam nikogo poprosić o pomoc. Ba! Nawet samemu zadzwonić na pogotowie nie byłam w stanie.
Ludzie mijali mnie szerokim łukiem. Różni ludzie. Dzieci, starsi, młodzież.
W pewnym momencie zrobiło mi się nawet przykro, bo usłyszałam jak jedna kobieta nazwała mnie narkomanką i powiedziała, że jestem na takim głodzie, że już nawet się nie kryję z tym i na środku miasta próbuję dać sobie w żyłę. I jeszcze śmiem zaczepiać ludzi! Przykrość momentalnie zamieniła się w złość i miałam ochotę złapać ją za kudły i roztrzaskać jej łeb o pobliski murek, życząc, żeby ją spotkało coś o wiele gorszego.

Podszedł do mnie starszy, siwiutki Pan i zapytał czy zadzwonić na pogotowie. Zaczęłam się trzepać i jęczeć i podałam mu wstrzykiwać. Widocznie ktoś w dyspozytorni poinformował go co z tym zrobić, bo dziadek przytrzymał mi nogę i podał epinefrynę. 

Wiem, że ten Pan nie przeczyta tego, ale chylę przed nim głowę. On jeden wykazał prawdziwą społeczną odpowiedzialność i będę mu dozgonnie wdzięczna.

Kilka godzin później zjawił się na SOR-ze, żeby zapytać mnie o samopoczucie. Rozryczałam się jak głupia i dziękowałam jak tylko mogłam. 
Dług wdzięczności będę mieć u niego do końca mojego życia. 
Jedynie byłam w stanie zaprosić go na herbatę i ciastko w kawiarni i dziś spędziłam miły dzień w towarzystwie tego Pana. 

Przedstawiłam Wam moją historię, żeby pokazać Wam, że któregoś dnia możecie stać się czyimś superbohaterem na miarę Supermena czy mojego ukochanego Batmana. 

Apeluję do Was, żebyście zawsze zwracali uwagę na ludzi, którzy zachowują się dość dziwnie. Czasem mogą wyglądać jakby byli pijani (tak zachowują się cukrzycy), a czasem jak narkomani (np., tak jak ja, alergik cierpiący na anafilaksję, który próbuje wstrzyknąć sobie adrenalinę).
Często oceniamy powierzchownie i potem są takie skutki, że ktoś nie udzieli komuś pomocy, bo wyglądał tak czy siak.
Zawsze podejdźcie i zapytajcie. Zadawajcie tak długo pytania, aż będziecie mieć pewność, że ten ktoś jest pijany lub pod wpływem czegoś innego.

To naprawdę niewiele. 
Donna. 

4 komentarze:

  1. Żałuję, że nie mam kursu udzielenia pierwszej pomocy ani nawet nie wiem, jak odróżnić pijaną osobę od kogoś kto ma wstrząs etc. w szkołach powinno się uczyć takich rzeczy, zamiast kłaść dzieciakom do głów teorię z podręczników - dla tajemniczego Pana szacunek, a dla pani (specjalnie z małej litery) wyzywającej od ćpunów mogę życzyć jednie tego, by sama znalazła się w takiej sytuacji.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiecie co, przeczytałam i ręce mi opadły, szczęka mi opadła, wrodzony optymizm opadł...
    Po prostu słów brak i pewnie dlatego mało kto decyduj się dopisać swój komentarz... Nie potrafię udzielać pierwszej pomocy, pewnie nie potrafiłabym nikomu zrobić zastrzyku z czegokolwiek, ale w dobie gdy każdy nosi przy tyłku komórkę, nawet nie spytać czy pogotowie potrzebne może? Zresztą po jaką cholerę pytać. Widzę że coś się dziej sama guzik potrafię, po prostu wyciągam, telefon i dzwonię... fine.

    Spotkałam się kiedyś z przypadkiem, gdy do osoby, która zasłabła w miejscu pracy nie wezwano pogotowia, bo po co zawracać sobie dupę, szeregowym pracownikiem... lepiej się zasłonić głupawym stwierdzeniem, że baba nie chciała żeby wzywać... Kobieta po powrocie z pracy (to było na nocnej zmianie) położyła się i już nie wstała. Lekarz stwierdził rozległy zawał... Majstrowa wzruszyła ramionami: no przecież nie chciała, żeby jej wzywać karetkę. Ja się pytam: jakim trzeba być debilem żeby, jeśli mi pracownik mdleje przy maszynie, pytać go, czy mu karetkę wezwać? Naprawdę nie potrzeba być alfą i omegą w ratownictwie medycznym, wystarczy odrobina empatii i zdrowego ludzkiego rozsądku...
    Ja tej kretynce od wyzwisk nie życzę żeby trafiła na podobnego sobie debila, życzę jej żeby trafiła na takiego rozsądnego starszego pana i żeby ją szlag wtedy trafił ze wstydu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na miejscu tej brygadzistki nie byłabym w stanie normalnie spać. Siebie bym winiła, że nie zadzwoniłam i nie pomogłam...
      Często ktoś nie chce aby wzywać pogotowie, bo sam nie chce stwarzać problemów ale lepiej wezwać i mieć czyste ręce i problem z głowy niż później jak te babsko.

      Usuń
  3. 39 year-old Accountant III Garwood D'Adamo, hailing from Camrose enjoys watching movies like I Am Love (Io sono l'amore) and Rowing. Took a trip to San Marino Historic Centre and Mount Titano and drives a Batmobile. Jej komentarz jest tutaj

    OdpowiedzUsuń