sobota, 29 marca 2014

Historia pewnej "miłości"


Witam Was.
Napisał do mnie Paweł z pytaniem, co sądzę o jego sytuacji, stąd powstanie tej strony.
Paweł jest młodym wrażliwcem i chce się poradzić i pewnie wygadać.
Poradźcie mu, pocieszcie, wytłumaczcie.
Tylko proszę, bądźcie mili :D
Na prośbę Pawła, usuwam historię :-/

10 komentarzy:

  1. Byłam świadkiem podobnej historii. Gdzie chłopak okradał moją była przyjaciółkę, zdardzał, nie dawał pieniędzy na córkę, kasę przewalał na alko i gry, a ta dalej za nim jak głupi osioł. Myślę, że dopóki sama nie zrozumie nic nie zdziałasz. Tamten koleś zrujnował jej wszystko i odgrodził od rodziny, a najpierw zaczynał od przyjaciół. MOIM ZDANIEM jeśli nie chcesz stracić przyjaciółki to na razie nie wtrącaj się. Przez to, że próbowałam jej pomóc zrozumieć on zniszczył 21lat fajnej przyjaźni. Ona sama musi to zrozumieć i to, że na jego miejsce jest wielu innych chętnych, nawet na stanowisko ojca.

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam podobnie z kumpelą.
    Dziesięć lat z gościem, który traktował ją jako sprzątaczkę, kucharkę i sponsora swojego życia.
    Własną wypłatę odkładał na konto.
    Gdy jej powiedziałam, jak widzę ten związek, laska na kilka lat zerwała kontakt.
    Stało się tak, gdyż w głębi ducha wiedziała, że mam rację i związek nie ma przyszłości.
    Po kilku latach rozpadło się toto, a ona znalazła wreszcie miłość.
    Nasza przyjaźń odżyła również.
    Mariet ma rację Pawle. Czasu potrzeba :D

    OdpowiedzUsuń
  3. A no. No chyba że znajdzie się na dnie to wtedy mus wyciągnąć pomocną dłoń.
    Zazdroszczę Ci Mika, ja nie potrafię wybaczać i jeśli nawet za 20lat odezwie się do mnie to obije tej dziołszce tak buźkę że hoho.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko w jakim celu?
      Myślę, że zmienisz zdanie za kilka lat :D

      Usuń
    2. Może. Po dwóch latach kolega mnie przeprosił za nazwanie posluszna suka. Nie jest jak kiedyś, normalnie obojętnie, choć on śmieje się z tego że rozwaliłam mu na głowie ciasto, świeżo kupione i obtłukłam książkami i torebką na środku miasta wyzywając od najgorszych. Mimo że to był przyjaciel nie potrafię rozmawiać z nim i nadal żywię urazę. Ale może masz rację może za parę lat i ja będę się z tego śmiać.

      Usuń
  4. Czas to najlepszy doradca. Co innego możesz zrobić, niż poczekać? Póki co - nic. Czasami nie warto działać pochopnie i emocjonalnie, więc daj jej żyć swoim życiem. Jeśli pisana Wam jest przyjaźń, to nie ucieknie.
    Miałam i mam przyjaciela. Spędzaliśmy ze sobą każdy dzień, gotowaliśmy, jeździliśmy na rowerze, chodziliśmy na imprezy, zakupy - wszystko zawsze razem, jak brat i siostra. Potem on poznał dziewczynę, która nienawidziła mnie z całego serca i to tylko dlatego, że on jej o mnie opowiedział, opowiedział o naszej relacji i przywiązaniu emocjonalnym. Dziewczyna sprawiła, że na 3 lata zupełnie straciliśmy kontakt. Po tym, jak się rozstali mój przyjaciel sam do mnie napisał. Kiedy się spotkaliśmy - wszystko było tak, jakbyśmy ostatnio widzieli się wczoraj. I przerwa w kontakcie nie zmieniła między nami niczego. Dlatego powtórzę się - poczekaj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko jak mam czekać jak mam ochotę bez przerwy do niej pisać...rozmawiać...widywać? Jak mam to w sobie...zdusić?

      Usuń
    2. Odpowiem tak.
      Nachalność rodzi chęć ucieczki.
      Będziesz się dobijał, ona będzie się izolować.

      Usuń
  5. Moje przedmówczynie/przedmówcy mają absolutną rację, Pawle. Będziesz robił wszystko, żeby jej otworzyć oczy, a zrobisz sobie jedynie wrogów. Jednego już masz, w osobie jej obecnego faceta, tylko patrzeć jak będziesz go miał w dziewczynie. Ona nie szuka w tej chwili rozwiązania swoich problemów, a jedynie rękawa do wypłakania się. Może zabrzmi to okrutnie, ale w moich oczach to po prostu egoistka. Ty masz dwa wyjścia: zacisnąć zęby i czekać, aż ona sama przejrzy na oczy (ale tu uwaga: licz się z tym, że możesz się nie doczekać), albo: zacisnąć zęby, odwrócić się, odejść i spalić za sobą mosty. Nie podpowiem Ci, które rozwiązanie jest lepsze, czy słuszniejsze. Wyboru musisz dokonać sam, a potem, kiedy już go dokonasz... zaciśnij zęby i bądź w nim konsekwentny, cokolwiek wybierzesz.

    OdpowiedzUsuń
  6. Paweł, a jaki jest Twój problem? możesz go skonkretyzować?

    OdpowiedzUsuń